niedziela, 22 marca 2015

Piątek trzynastego

Od 13 marca minęło już sporo czasu. Ale chcę Wam powiedzieć czy okazał się dla mnie typowym dniem.
Nie mogę odpowiedzieć jednoznacznie, w połowie był bardzo szczęśliwy, bo spełniłam jedno
z postanowień noworoczny, z drugiej strony przytrafiło mi się trochę nieszczęść.
Może zacznę od tej dobrej części. W końcu nadszedł dzień, na który długo czekałam. Mianowicie koncert.
DAWID KWIATKOWSKI POP&ROLL ! Pojechałam z koleżanką. Ponad godzinę czekałyśmy przed
drzwiami wejściowymi do klubu w tłumie, który cały czas się powiększał. Nie stałyśmy na końcu
z czego się cieszyłyśmy, ale za to zostałyśmy trochę poobijane. Nigdy nie zrozumiem napalonych fanek,
które pchały się w te drzwi jakby mieli ich nie wpuścić z własnej woli. Podczas koncertu stałyśmy
po środku, około trzeciego rzędu. Spodziewałam się więcej ludzi. Dwie godziny spędzone na skakaniu
i zdzierania gardła śpiewając z idolem minęły mi tak szybko, że nie zorientowałam się, że to koniec.
Tutaj szczęśliwy dzień się kończy. Biegłyśmy na autobus, nie mogłyśmy zaczekać na Dawida, który
odpoczywał w garderobie. Na autobus nie zdążyłyśmy. Tata po wyprawieniu mi kazania, powiedział,
że po nas przyjedzie. Poszłyśmy na niezdrowe jedzenia, aby zaczekać. Uwaga, kolejny pech.
Zatrzymała nas straż miejska. Byłyśmy tak zmęczone, że przeszłyśmy na czerwonym świetle.
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Dzień zapamiętam na pewno do końca życia.
Na pewno chcę to jeszcze kiedyś przeżyć, ale bez drugiej części dnia haha.









PS. Na pierwszym grupowym jestem przed żółtym plakatem ( genialnie uchwycone, otwarta buzia haha ).

                                                                 
                                                            XOXO
                                                                   Emilka